Recenzje

FRAGMENT 3

QUO VADIS - WIEK XX

Ze strony 105, tytuł rozdziału „Klara”:                                                                                                                                                                                                               „(…)Inne dzieci obijały się więc o nią i zdało jej się, że ich głosy zlewają się w jedną całość, w jeden dźwięk, w którym nie było żadnej słyszalnej, żadnej rozpoznawalnej treści, ale czuła, że ten dźwięk był przerastającym wszystko, co znała do tej pory STRACHEM, i był PRZERAŻENIEM, i w PRZERAŻENIU był też NIEZROZUMIENIEM, zaskoczeniem, i był BÓLEM w piersiach, nasilającym się, dławiącym tak, że Klara próbowała przez chwilę nie oddychać, ale nie dało się zatrzymać oddechu w tym płaczu, w tym strachu i zdezorientowaniu. Więc oddychała i oddychała…, chociaż bolało i czuła już, że coś dławi życie w niej od środka, czuła że chce z tym walczyć tak, jak walczyły dzieci, które czuła też, że obłapują jej nogi. Któreś z nich boleśnie wbijało się w jej łydkę paznokciami, ale był to ból znacznie mniej nie do wytrzymania, od tego, który rozsadzał jej małe piersi, które zdawały się urosnąć do jakiś olbrzymich rozmiarów, jakby jej ciało było już tylko jednym, puchnącym i strasznie bolącym płucem…!                                                                                                                                                                                 Nie mogła już absolutnie znieść tego bólu, tego wewnętrznego duszenia się, duszenia się czymś, czego nie chciało się wdychać, ale nie dało się też tego nie robić, bo to OGROMNE PŁUCO chciało pracować, jak na złość, jakby nie mogło sobie zrobić przerwy ten jeden, jedyny raz w życiu…! Klara upadła na podłogę, albo na inne dzieci, które upadły przed nią, wpadła w straszne konwulsje, czuła, jak z niewyobrażalnym bólem wyrywa się z niej coś, co w jej młodym, niewinnym ciałku, powinno jeszcze przebywać bardzo długo, czuła, że oszalało w niej wszystko, mózg, ramiona, dłonie, kolana i stopy…! (…)